Większość kobiet choć raz w życiu udawała orgazm. Czasem z troski o partnera, czasem ze wstydu, a czasem po prostu ze zmęczenia i chęci, żeby „już było po wszystkim”. Sama to robiłam. I wiem, jak bardzo to oddala od prawdziwej przyjemności.
Skąd to się bierze?
Przez lata nikt nas nie uczył, że kobieca przyjemność ma wiele źródeł poza penetracją. Filmy, seriale i porno pokazują orgazm jako coś szybkiego, głośnego i oczywistego. Kiedy rzeczywistość wygląda inaczej, zaczynamy myśleć, że coś jest z nami nie tak.
- chcemy, żeby partner poczuł się dobrze
- boimy się, że „trwa to za długo”
- nie wiemy, czego właściwie potrzebujemy
- wstydzimy się powiedzieć to na głos
Udawanie orgazmu to uczenie partnera rzeczy, które wcale Ci nie służą.
Jak przestać?
Pierwszy krok to poznanie własnego ciała. Trudno powiedzieć komuś, czego chcesz, jeśli sama tego nie wiesz. Daj sobie czas, ciekawość i zero presji.
1. Zacznij od siebie
Samodzielne odkrywanie ciała to najlepsza szkoła przyjemności, jaką masz pod ręką.
2. Rozmawiaj poza sypialnią
Najtrudniejsze rozmowy łatwiej zacząć przy kawie niż w łóżku. Mów o tym, co lubisz.
3. Pozwól sobie na „nie tym razem”
Seks bez orgazmu też może być dobry. Ważne, żeby był prawdziwy.
A Ty? Udawałaś kiedyś? Odpisz mi w newsletterze, czytam każdą wiadomość.




